Lecimy!

Turniej Czterech Skoczni – o co chodzi? Jakie są plany polskich skoczków?

Zawiera treści reklamowe | 18+ | Obowiązuje regulamin

Przez najbliższe dni będziemy uważnie śledzić zmagania Polaków podczas 70. Turnieju Czterech Skoczni. Każdy z nas choć raz słyszał o tych zawodach, niejedna osoba miała również okazję obserwowania rodaków na żywo. Na czym polega fenomen tego turnieju? Jaka jest pula nagród oraz jakie plany mają polscy skoczkowie?

Na czym polega fenomen Turnieju Czterech Skoczni?

Turniej Czterech Skoczni to jeden z najbardziej prestiżowych i znanych turniejów w skokach narciarskich mężczyzn. Jego pierwsza edycja odbyła się w styczniu 1953 roku. Zwycięzcą został wówczas austriacki skoczek – Josef Bradl. Polscy zawodnicy również mieli przyjemność zwyciężać w turnieju. I to aż trzy razy! Pierwszym mistrzem był Adam Małysz, a jego następcą, który wygrał dwa razy z rzędu – był Kamil Stoch.

Zasady Turnieju Czterech Skoczni nie są skomplikowane. Zwycięzcą zostaje ten zawodnik, który w czasie czterech konkursów zdobędzie największą liczbę punktów. Turniej odbywa się w czterech miastach: dwóch austriackich (Bischofshofen, Innsbruck) oraz dwóch niemieckich (Oberstdorf, Garmisch-Partenkirchen). Zawodnicy przykuwają ogromną wagę do tych zawodów, niejeden skoczek traktuje je na równi z igrzyskami olimpijskimi, czy mistrzostwami świata.

Od ponad 20 lat wszystkie cztery konkursy rozgrywane są w systemie KO. Polega on na tym, że w pierwszej serii zawodnicy skaczą w 25 parach, które zostały ustalone podczas kwalifikacji. Do serii finałowej przechodzą zwycięzcy oraz 5 przegranych skoczków, którzy osiągnęli najlepsze noty.

Co roku miliony widzów śledzą zmagania skoczków przed telewizorami. Niemieckie i austriackie skocznie wypełnione są aż po brzegi – nie brakuje chętnych osób, które chciałyby uczestniczyć w tym wyjątkowym wydarzeniu.

Turniej Czterech Skoczni 2021/2022 – terminarz zawodów

turniej czterech skoczni

W tej edycji zawodnicy będą walczyć o wyjątkową nagrodę — zwycięzca otrzyma aż 100 tysięcy franków szwajcarskich. Pula nagród całego turnieju wynosi z kolei 400 tysięcy franków szwajcarskich. Polskę w kwalifikacjach reprezentowało aż sześciu Polaków. Jest to Dawid Kubacki, Jakub Wolny, Paweł Wąsek, Kamil Stoch, Piotr Żyła oraz Andrzej Stękała.

Terminarz turnieju prezentuje się następująco:

Oberstdorf (już za nami)
27.12.2021
godz. 17:30 – odprawa techniczna

28.12.2021
godz. 14:15 – oficjalny trening
16:30 – kwalifikacje

29.12.2021
godz. 15:00 – seria próbna
16:30 – pierwsza seria konkursowa

Garmisch-Partenkirchen
31.12.2021
godz. 11:45 – oficjalny trening
godz. 14:00 – kwalifikacje

01.01.2022
godz. 12:30 – seria próbna
godz. 14:00 – pierwsza seria konkursowa

Innsbruck
02.01.2022
godz. 18:00 – odprawa techniczna

03.01.2022
godz. 11:15 – oficjalny trening
godz. 13:30 – kwalifikacje

04.01.2022
godz. 12:00 – seria próbna
godz. 13:30 – pierwsza seria konkursowa

Bischofshofen
05.01.2022
godz. 13:00 – odprawa techniczna
godz. 15:00 – oficjalny trening
godz. 16:30 – kwalifikacje

06.01.2022
godz. 15:30 – seria próbna
godz. 16:45 – pierwsza seria konkursowa

Kwalifikacje będą dostępne do obejrzenia w Eurosporcie 1 oraz na platformie Player. Konkursy będą dodatkowo transmitowane również na antenie TVN-u.

Turniej Czterech Skoczni 2021/2022 – sytuacja i plany Polaków

Turniej Czterech Skoczni wystartował. Za nami już pierwsze kwalifikacje, które odbyły się w Oberstdorfie. Warunki atmosferyczne były bardzo trudne, zwłaszcza podczas skoków Żyły i Kubackiego. Najlepiej z Polaków poradził sobie Jakub Wolny – zajął 13. miejsce. Awans uzyskało łącznie pięciu rodaków, jednak niestety każdy z nich trafił na naprawdę wymagających rywali.

Piotr Żyła w pierwszym skoku, który odbył się w środę – miał 137 metrów, a nawet i kilka punktów przewagi nad największymi faworytami zawodów. Szybko to się zmieniło. Kamil Stoch jak nigdy dawał po sobie poznać bezradność i smutek. Skoki były krótkie, bez prędkości i dynamiki w powietrzu. Wyglądało to po prostu źle. Stoch zatrzymał się na pierwszym etapie turnieju. Wolny i Wąsek przegrali z niewielkimi stratami.

Do drugiej serii awansował ostatecznie jedynie Dawid Kubacki. Polak miał ogromne szczęście. Skoczył 111,5 metrów, czyli zaledwie trzy metry krócej od rywala – Manuela Fettnera. Odjęto mu jednak sporo punktów za styl, dzięki czemu Polak awansował do finału. Nie sposób było jednak nie zauważyć naprawdę przygnębionej miny Polaka. Zachował możliwość oddania dwóch skoków w każdym konkursie Turnieju Czterech Skoczni. Zawody skończył na 28. miejscu.

Potrzeba konkretnych działań, które przynoszą realne zmiany. Jak dotąd skierowano zawodników na spokojne treningi, zmieniono sprzęt i niektóre detale w technice. Nie przyniosło to jednak pożądanych efektów. Być może problem dotyczył nastawienia, przygotowania, techniki. Pewne jest jednak, że warunki wcale nie pomogły Polakom – wręcz przeciwnie. Jak stwierdził ekspert Wojciech Topór, Kubacki i Żyła nie trafili z warunkami wietrznymi i mogą czuć się odrobinę pokrzywdzeni.

Przed nami wciąż jeszcze całkiem sporo skoków do obejrzenia, ale po takim początku turnieju niestety trudno liczyć na spektakularny sukces. Zapowiedziano już, że jeśli wyniki naszych zawodników w Garmisch-Partenkirchen będą podobne do tych z Obertsdorfu, to cała drużyna może zostać wycofana z rywalizacji, aby móc lepiej przygotować się do zawodów Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi, które mają odbyć się 15-16 stycznia.

Trzymamy kciuki, żeby Polakom udało się jeszcze pokazać, na co naprawdę ich stać!